Wstęp

 

Dotarcie do publikacji pod redakcją prof. Feliksa Kiryka[1] i broszury Henryka Pomykalskiego[2] sprawiło, że poszukiwania śladów i dokumentów rodzinnych stało się moim ulubionym zajęciem w wolnych chwilach. Moja córka Anna często mawiała: „ Ty chyba nigdy nie skończysz tego pisać?”. Rzeczywiście, nie zanosi się, zwłaszcza że dynamiczny rozwój zasobów sieciowych pozwolił na dostęp „zza biurka” do dokumentów i materiałów, odnalezienie których poprzednio kosztowało masę czasu.

Wiedza o własnych korzeniach daje poczucie pewności i siły. Świadomość przynależności do rodziny zapewnia, zwłaszcza młodemu człowiekowi, bezpieczeństwo i daje poczucie wartości. Każda rodzina posiada jakąś historię wartą przekazania następnemu pokoleniu. Każda obrośnięta jest anegdotami czy legendami. To ważne wiedzieć, kim byli dziadkowie, pradziadkowie, gdzie żyli, czym się zajmowali. W Polsce, w której wojny, okupacje, przesiedlenia uniemożliwiały przekazywanie następnym pokoleniom nieruchomości, majątków, rzeczy, jest to szczególnie istotne. Niech przynajmniej pozostanie pamięć pokoleń.

          Genealogia odtwarza dzieje rozwoju i wymierania różnych linii rodowych. Podobnie jest ze zmiennością, pojawianiem się i zanikaniem nazwisk. Pokaże to przykład naszego nazwiska, które reprezentuje linię w której od ponad trzech stuleci pojawiała się wystarczająca liczba męskich potomków, aby ta linia i jej nazwa nie zaginęły.

Historią rodu Wciślińskich zainteresowałem się dosyć wcześnie dzięki memu Ojcu Stefanowi[3], który od najmłodszych lat wpajał mi przywiązanie do rodziny, pochodzenia, nazwiska. Często mawiał:, „Jeśli spotkasz kogoś o nazwisku Wciśliński, bądź pewien, że to jest nasz krewny”. Po śmierci Ojca zacząłem szukać korzeni. Okazało się, że nie tylko ja. Bardzo dużo zawartych poniżej informacji pochodzi od Sławy Hajdukiewicz, której matką była Irena Wciślińska córka Stefana, wiele dowiedziałem się od Wciślińskich zamieszkujących do dzisiaj podkrakowskie Proszowice. Duzo korzystałem z zapisków Basi c. Józefa.

Nie wszystkie informacje, o których będę pisał, znalazły już pełne potwierdzenie w oficjalnych dokumentach - będę starał się nadal je weryfikować. Część z nich to przekazy rodzinne, zasłyszane w różnych okresach mego życia, kiedy jeszcze nie sądziłem, że staną się one dla mnie tak ważne. Ale myślę, że trzeba je zapisać, choćby dla tych, którzy kiedyś tak jak ja będą szukali swoich korzeni.

Własne hipotezy lub informacje słabo udokumentowane wyróżniam w tekście kursywą, licząc na to, że może komuś uda się zweryfikować je w przyszłości.

 

 

Nasze nazwisko

 

Proces tworzenia się nazwisk w Polsce trwał kilka wieków i zakończył się w połowie wieku XIX. Jeszcze około 200 lat temu końcówka –ski oznaczała prawie na pewno szlacheckie pochodzenie rodziny. Jednak w XIX wieku wszyscy chcieli być uważani za „szlachetnych” i wiele osób poprawiło swe nazwiska dodając tę końcówkę. Nasze nazwisko pojawiło się ponad 350 lat temu, przynajmniej według mojej dotychczasowej wiedzy na ten temat.

 Szlachta używała zwykle nazwisk rodowych, które później trwały w nazwach ich gniazd rodzinnych. Poszczególne rodziny w rodzie używały nazwisk pochodzących od nazw wsi będących ich własnością. Kiedy rodzina, lub jej część, zmieniała miejsce pobytu, zmieniała zwykle także swoje nazwisko. Takie nazwiska zwykle miały końcówki –ski lub –cki. Dlatego przyjęło się uważać, że tak zakończone nazwiska dowodzą szlachectwa noszącego.

Mieszkańcy miast również zaczęli używać nazwisk w Średniowieczu. Przybysze z innych krajów pozostawali zwykle przy swoich, modyfikując je lub tłumacząc na język polski. Mieszczanie będący Polakami tworzyli swe nazwiska od rozlicznych przydomków. Proces ten zakończył się w XVII wieku.

Chłopi nie mieli nazwisk w dzisiejszym rozumieniu praktycznie do końca XVII wieku. Używali przydomków, aby umożliwić rozróżnienie pomiędzy osobami noszącymi te same imiona nadawane na chrzcie. Przydomki te nie przechodziły z pokolenia na pokolenie. Dopiero po 1850 roku ta praktyka zanikła.

 Zapewne wszyscy posługujący się nazwiskiem Wciśliński(a) mieli kłopoty z prawidłowym zapisem przez obcych tego bardzo po polsku brzmiącego, ale trudnego nawet dla rodaków brzmienia. Te wszystkie Wcieś..., Wścieś..., Wściś..., Ciś..., Cieś..., Ścieś... itp. musiały i Wam przysparzać często kłopotów i nieporozumień. A co dopiero, kiedy w czasach zaborów rosyjskiego i austriackiego trzeba było legitymować się tym nazwiskiem w sprawach urzędowych, kiedy to nie język polski był językiem oficjalnym. Przecież „Wści” czy „Wciś” jest bardzo trudne do zapisania po rosyjsku a wręcz niemożliwe po niemiecku. A jednak przez wiele wieków udało się, chociaż z pewnymi okresowymi zmianami, pozostać przy tej trudnej do wypowiedzenia i zapisania ze słuchu kombinacji liter: „Wciś...” i do dnia obecnego wszyscy noszący nazwisko zaczynające się od niej mogą być pewni, że są spokrewnieni, że tworzą rodzinę.

Według posiadanych przeze mnie informacji rodzina Wciślińskich używała swego nazwiska przynajmniej od połowy XVII (sic!) wieku. W różnych okresach i miejscach, trwale lub przejściowo, członkowie tej rodziny mogli także wystepować pod nazwiskami Wciśleńscy[4], Wcieślińscy, Wciśliccy[5], Wściśliccy[6], a także form bez początkowej litery W, jak Cieśliński czy Cieślicki. Dzisiejsza dbałość o poprawne podawanie imion, nazwisk, nazw miejscowości i w ogóle imion własnych nie zawsze była tak istotna. Jak pisze Żmudziński[7] : „...zdarzyć się może, iż jedna i ta sama miejscowość czy osoba, wymienione kilkakrotnie w jednym i tym samym dokumencie, za każdym razem nazywać się będą odmiennie lub zgoła inaczej. Do ścisłości w tej mierze nie przywiązywano najwidoczniej żadnej wagi. "Zwał jak zwał, byle co miał " – powiada stare przysłowie. Dla mnie również jest oczywiste i całkowicie zrozumiałe to przechodzenie do różnych form. Sam miałem swoje dokumenty (świadectwa szkolne, legitymacje) na nazwiska Wcieśliński, Cieśliński, a nasz pra...pra....dziad, urodzony w XIX wieku Piotr Wciśliński nawet w oficjalnych dokumentach figuruje jako Wciśliński vel Wciśleński. Jeszcze nie tak dawno Wciślińscy zamieszkujący okolice Jędrzejowa byli tam znani jako Cieślińscy i dopiero kilkadziesiąt lat temu powrócili do formy Wciśliński (patrz rozdział „Wciślińscy nie z Piotra”). Trudno dziwić się tym transformacjom wziąwszy pod uwagę, że tereny te - gniazdo rodziny przynajmniej od XVIII wieku - były przez ponad 100 lat pod zaborami austriackim i rosyjskim. Spróbujcie zapisać nasze nazwisko w tych językach, a co dopiero, kiedy miał to zrobić zniecierpliwiony urzędnik miejski. Może też uda się kiedyś wyjaśnić, czy figurujący w wykazie wylegitymowanej szlachty wołyńskiej niejaki Wecyslicki, to przeinaczony Wciślicki, a wymieniany w almanachu gotajskim Wchyński, to skrócony po niemiecku Wciśliński.

A tak to wygląda na przykład w wykazie szlachty wołyńskiej:

Wystarczy tylko opuścic drugą literę, której użył rosyjski lub zrusyfikowany urzędnik, któremu zapewne wydało się, że taki zapis będzie fonetyczniejszy, i mamy Wciślickich.

Co równie ważne, jest też znana księga, która naszego nazwiska nie notuje i choć nie jest moim zamiarem podawanie do publicznej wiadomości wszystkich tytułów, gdzie nie ma o nas ani słowa, tutaj warto uczynić wyjątek, mowa bowiem o słynnym dziele Waleriana Nekandy Trepki "Liber Generationis Plebeanorum" ("Liber Chamorum"), pełnym, drugim wydaniu, które w opracowaniu Rafała Leszczyńskiego, ukazało się we Wrocławiu w 1995 roku. Piętnował w nim Nekanda Trepka osoby plebejuszy, osiadających w majątkach wiejskich i przypisujących sobie szlachectwo.

Warto podkreślić, że proszowiccy obywatele zostali szczególnie wnikliwie przez Trepkę „przebadani” i licznie figutują w tym dziele, które powstało w początkach XVII wieku. Ale Wciślińskich tam nie ma, chociaż nazwisko nasze już istniało, o czym będzie mowa poniżej. Dla ścisłości dodam, że jest w tej księdze nazwisko Wciślicki na stronie 435 pod nr 2227. Figuruje on tam jako syn chłopa Wcisła "od Chęcin w Karczowicach albo w Przysieku między Żarnowcem a Miechowem". [8]

Ale pozostańmy na razie przy nazwisku.

Warto je traktować jako coś szczególnego, rzadkiego, cennego. W 1992 roku mieszkało na terenie Polski tylko 91 osób noszących nazwisko Wciśliński. Niezbyt to wiele przy takich np. Kowalskich, których w tym okresie było ponad 134 000. Ale właśnie dlatego, dzięki temu „wyróżnikowi”, powinniśmy czuć się jeszcze bardziej jedną rodziną niż ludzie o popularnych nazwiskach. Z tych 91 osób, o których wspomniałem:

-        51 mieszkało na terenie województwa warszawskiego[9],

-        14 - kieleckiego,

-        9 - katowickiego,

-        7 - krakowskiego,

-        4 - wrocławskiego,

-        4 - nowosądeckiego

-        2 - łódzkiego.

Według tego samego źródła 1 osoba żyjąca w Polsce nosiła nazwisko Wściślińska (woj. warszawskie), nie było natomiast ani jednej osoby noszącej nazwiska o podobnym brzmieniu fonetycznym, wymienione powyżej. Ostatnim Wciślickim był, jak się zdaje, Eugeniusz[10]. Tak więc ostatecznie „zwyciężyła” forma Wciśliński, jako najprawdopodobniej najłatwiejsza do wymówienia i bezbłędnego zapisania.

 

rozmieszczenie

 Rozmieszczenie Wciślińskich w 1992 roku

 

Powyższy schemat potwierdza jednoznacznie, że nasze korzenie wywodzą się z południowej części Polski. „Wyspy” warszawską i małopolską zamieszkują potomkowie pięciu synów Piotra, śląską tamtejsza linia, wrocławska nie jest jeszcze zidentyfikowana, ale dotyczy prawdopodobnie jednej gałęzi (mógłoby to być potomstwo np. immego brata Piotra).

10 lat później profesor Rymut opublikwał kolejną wersję swoich badań.[11] Najnowsza edycja „Spisu nazwisk używanych w Polsce” jego autorstwa obejmuje dane z roku 2002. Niestety liczba Wciślińskich zmalała do 70 (!), czyli o ponad 23% przez 10 lat. To bardzo dużo. Rozmieszczenie, tym razem pokazane dokładniej, bo na poziomie powiatów, jest podobne, co widać na poniższym schemacie i w tabelce.

 

 

 

 

 

POWIAT

MĘŻCZYZN

KOBIET

Wrocław – miasto

1

2

Łódź – miasto

1

1

Proszowice

3

1

Zakopane

2

2

Grójec

3

2

Piaseczno

10

7

Pruszków

-

1

Warszawa – miasto

6

6

Kluczbork

-

1

Będzin

6

3

Jędrzejów

6

2

Pińczów

2

1

Otwock

1

-

 

Omówienie tabeli pozostawiam sobie na później. Ciągle docieram do nowych osób i informacji. Niektóre wnioski, które przekazuję, opierają się o powyższe dane, niektóre wymagają jeszcze weryfikacji, jak chociażby te o „nie Proszowickiej” gałęzi rodu. W każdym razie znakomita większość osób w niej policzonych zostało już przeze mnie zidentyfikowana. Mam z tego powodu sporo satysfakcji.

 

Bez wątpienia nasze nazwisko należy do przeważającej grupy polskich nazwisk wywodzących się od nazw miejscowości, miejsc czy innych cech geograficznych. Według mojej dzisiejszej wiedzy możliwe są następujące wersje:

-                      wersja zakładająca pochodzenie nazwiska od miejscowości Cieślin, leżącej kilkadziesiąt kilometrów na północny-zachód od Proszowic na terenie Jury Krakowsko-Częstochowskiej, nieopodal Bydlina. Rodowe nazwiska Cieśliński, Cieślicki wywodzą się stamtąd z całą pewnością.

 

0.Cieślin

                                   Cieślin k/Bydlina

 

-                       według niektórych źródeł[12] możliwe jest pochodzenie naszego nazwiska od starosłowiańskiego imienia Wcisław, które oznacza „w czci i sławie żyjący”. Podaje się, że od imienia tego wywodzą się: Wcisła, Wciślik, Wciśliński i Wściślik,

-                       i wreszcie wersja, którą po raz pierwszy usłyszałem jako dziecko od mojego Dziadka Józefa s. Piotra, który opowiadał mi o zaścianku Wcisły, w którym żyła drobna, zagrodowa szlachta, która od tej nazwy brała swoje nazwania.

 

Rzeczywiście, kilkadziesiąt lat temu natknąłem się przypadkiem na wydawnictwo pt. „Spis nazw miejscowości w PRL”[13] gdzie znalazłem miejscowość o tej nazwie z opisem, że stanowi ona część Mszany Górnej.

 

mszana1

Mszana Dolna

 

 

Jednak ostateczny, moim zdaniem, dowód na pochodzenie nazwiska pochodzi z instytucji najbardziej predysponowanej do wypowiadania się na ten temat, a mianowicie z Instytutu Języka Polskiego PAN w Krakowie. Jest to odpowiedź z 2 grudnia 2003 roku na moją prośbę skierowaną do Pani Profesor Aleksandry Cieślik Kierownik Pracowni Antroponimicznej: Nazwisko Wciśliński najprawdopodobniej pochodzi od nazwy miejscowej: Wcisły (część Mszany  Dolnej) lub Wcisłe (wieś w dawnym powiecie sieradzkim), czyli nazwa miejscowa + iński (wariant sufiksu –ski).” I w ten sposób po ponad 40 latach opowieść zasłyszana od mojego Dziadka Józefa Wciślińskiego znalazła potwierdzenie. Nie ukrywam, że mam z tego powodu sporo satysfakcji.

Mszana Dolna położona na pograniczu Gorców i Beskidu Wyspowego po raz pierwszy wymieniona jest w dokumentach w 1254 roku. Od 1345 roku stała się własnością królewską. To bardzo piękny krajoznawczo teren. Żyją tu do dzisiaj górale zagórzańscy, kultywujący swoje tradycje i język zbliżony do gwary podhalańskiej. Dużo tu nazw miejscowości pochodzących prawdopodobnie od przydomków (przezwisk) mieszkających tam rodzin jak: Marki, Janasy, Ściurki, Rusiny i wreszcie Wcisłyskąd najprawdopodobniej pochodzą nasi pra- pra- przodkowie.

Osobiście zawsze wierzyłem w wersję usłyszaną od Dziadka. Można przyjąć jej odmianę „szlachecką” lub „góralską” o czy będzie mowa poniżej. Dla mnie obie są jednakowo atrakcyjne.

 

Pochodzenie

 

Badając tezę o pochodzeniu rodziny z drobnej, zubożałej (schłopiałej) szlachty przejrzałem znane mi źródła dotyczące rodzin szlacheckich. Wymieniają one niektóre przedstawione powyżej odmiany nazwiska, wszystkie tego samego herbu Junosza.

 

Herb Junosza

 

 

 

I tak:

ü  W Herbarzu Niesieckiego[14] znajdujemy wzmiankę o Wściślickich herbu Junosza: „ Marcin Wściślicki z Kamienieckiemi cudze zwiedzał kraje”. Ciekawe, że to samo źródło wymienia też niejakiego Marcina Cieklińskiego s. Stanisława „sędziego surrogatora w grodach Kamienieckim...”,

ü  Wciśliccy oraz Wściśliccy wymienieni są także u Borkowskiego[15] jako szlachta ruska herbu Junosza,

ü  Cieślickich i Cieślińskich wymieniają oba powyższe źródła, tych ostatnich m.in. jako „herbu Junosza w krakowskiem 1584” (Niesiecki),

ü  I wreszcie wiarygodna Polska Encyklopedia Szlachecka – Starykoń, Kasprzycki, Dmowski; wyd. 1938 r. na stronie 98 : - Wciśliński h. – 1669, „Sand.”.

Również te dane potwierdzają więc tezę o zmienności form naszego nazwiska. Uboga, zagrodowa szlachta, często osiadała w miastach, nierzadko obejmując tam urzędy miejskie, tworząc miejski patrycjat. Tak mogło stać się z Wciślińskimi, których część opuściła nowosądecczyznę, podobnie jak parę wieków później zrobili synowie Melchiora wyjeżdżając z Proszowic do Warszawy, a być może zrobili to także wcześniej bracia dziadka Piotra – Stanisława.

A teraz wersja „góralska”. Opiera się ona na fakcie, że wśród górali polskich zamieszkujących Beskidy wyróżnia się grupa  tzw. Zagórzan, o których słów kilka: zamieszkują oni doliny położone w północnej stronie Gorców i w części przyległego do Beskidu Wyspowego. Siedziby Zagórzan są oddzielone na południu wałem Gorców od sąsiednich Podhalan, na północnym wschodzie grzbiety Ćwilina, Mogielnicy i Śnieżnicy oddzielają Zagórzan od Lachów. Na północnym zachodzie oddzielają Zagórzan garby Bydłoniowej, Szczebla i Lubonia od grupy Kliszczaków. W ten sposób teren Zagórzan stanowi zwarte terytorium ograniczone zewsząd górami, co wyjaśnia nazwę górali - Zagórzanie. Tereny zamieszkane obecnie przez Zagórzan stanowiły jeszcze w XVIII w. część puszczy ciągnącej się wówczas od Myślenic po grzbiety Karpat stanowiących naturalną granicę między Polską a Węgrami. Pierwsi osadnicy zaczęli na tych terenach osiedlać jeszcze w XIV w. Największe jednak nasilenie akcji kolonizacyjnej przypadło na czasy Kazimierza Wielkiego. W czasach feudalnych wsie Zagórzan były własnością królewską, niektóre z nich, jak Mszana Dolna, Kasinka, Olszówka i Raba Niżna pozostały królewszczyznami aż do czasu zaboru tej części Małopolski przez Austrię. Po zaborze południowej Małopolski rząd austriacki rozsprzedał pozostałe królewszczyzny osobom prywatnym. Trudności gospodarcze powodowały, że z terenów zagórzańskich, już w XVIII wieku wyruszały gromady sezonowych robotników rolnych na północ za Wisłę i na południe przez Karpaty i Nizinę Węgierską. Może nasz prapradziad był jednym z tych, którzy wywędrowali „za chlebem” na żyzne proszowickie ziemie ? Może był to właśnie Wojciech Wcisło, o czym będzie jeszcze mowa w dalszej części ?

Znalezienie poniższej mapki, to jeden z większych sukcesów w mych poszukiwaniach. Uparcie wierzyłem, że Dziadek mówił prawdę i wreszcie znalazłem gdzieś informację, że jedna ze szkół podstawowych w Mszanie Górnej obejmuje swym zasięgiem Wcisły (!). I tak po nitce do kłębka dotarłem do poniższej mapy. Na innej mapie z XIX wieku we Wcisłach istnieją tylko zabudowania położone dalej od Mszanki, na stoku wzgórza. I tam zapewne mieszkali(ją) od dawien dawna Wcisły(o). Sprawdzę to.

 

Wcisły w Mszanie Górnej

 

Wracając do wersji pochodzenia, było prawdopodobnie tak, że Wciślińscy (Wściśliccy) zubożeli, co często się w tamtych czasach zdarzało. Według różnych danych przedstawiciele stanu szlacheckiego stanowili od 10 do 12 % ogółu ludności Polski. Większość stanowiła właśnie szlachta zagrodowa, zaściankowa, szaraczkowa jak ją różnie nazywano. Często zapominała ona o herbie, jakim dziadowie się posługiwali, chłopiała lub przenosiła się do ośrodków miejskich, zasilając stan mieszczański.

Koronny, przynajmniej dla mnie, dowód na taką właśnie wersję pochodzenia stanowi wydawnictwo „Herby szlacheckie Polski porozbiorowej” Tadeusza Gajla, gdzie na stronie 196 figuruje nazwisko WCIŚLIŃSKI z adnotacją :1669, sandomierskie”. Od autora uzyskałem informację, że przytoczone to jest za Duninem Borkowskim i pochodzi ze spisu szlachty biorącej udział w elekcji królewskiej. Sprawdziłem – w 1669 roku szlachta wybrała na króla Michala Korybuta Wiśniowieckiego. Niestety nie wiem jeszcze czy na niego właśnie oddał swój głos nasz przodek.

 

Proszowice – gniazdo linii „Piotrowej”

 

Spichlerz Polski - taką chlubną nazwę nosiły kiedyś urodzajne proszowickie ziemie, które Wciślińscy (Wciśleńscy, Wcisło?) zamieszkują od co najmniej od 250 lat (!). Warto więc wiedziec trochę o tym podkrakowskim grodzie, w którym nasi przodkowie zamieszkują od tak dawna.

Od XIV wieku Proszowice były miastem królewskim. Przejął je król Kazimierz Wielki w roku 1358. W rezydencji królewskiej, po której niestety nie pozostał żaden ślad, najczęściej bywali król Jagiełło i królowa Jadwiga. Ostatnim monarchą odwiedzającym Proszowice był Władysław IV.

Parafia proszowicka (proszowska) była jedną z pierwszych w Małopolsce, o czym świadczy fakt, że według kronik kościół został w 1306 roku spalony i złupiony przez wojska biskupa krakowskiego Jana Muskaty. Kościół parafialny pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela ufundował książę Bolesław Wstydliwy.

Nazwiska, a raczej przydomki, 50 mieszkańców Proszowic z 1399 roku są wyłącznie typowo polskie: Dulka, Karaś, Mleczarz, Ogórek itp., z czego wynika, że było to wtedy miasto czyste etnicznie.

Ciekawe były założenia urbanistyczne rynku, zachowane do dzisiaj. Z każdego narożnika wybiegała tylko jedna ulica, równoległa do przyległej pierzei. Był to stosowany za panowania Kazimierza Wielkiego turbinowy plan rynku. W tym przypadku lewoskrętny. Miał on w owym czasie i tę ogromną zaletę, że bardzo ułatwiał wjazd na rynek furmanek. Rynek proszowicki był jak na owe czasy wyjątkowo dużych rozmiarów (0,93 ha) i przewyższał pod tym względem Warszawę i Lwów.

W 1456 roku na rynku stało 26 domów, w 1789 roku było ich 32.

Kościół parafialny był miejscem gdzie odbywały się sejmiki szlachty województwa krakowskiego. Znany sejmik, który odbył się w dniu 7 listopada 1585 roku zajął się, na wniosek króla, sprawą Samuela Zborowskiego.

Miastem zarządzało czterech rajców, którzy rotacyjnie wybierali spośród siebie burmistrza. Ustępujący rajcowie zatrzymywali tytuł rajcy. Byli to tak zwani „rajcy starzy”. Siedmiu ławników tworzyło ławę sądową. Kadencja trwała rok, ale sprawujący swe funkcje mieszczanie pozostawali we władzach nawet kilkanaście lat, ze względu na niewielkie zaplecze kadrowe.

Miejscowy patrycjat wyrażał swoje aspiracje kulturalne i obyczajowe w ramach bractwa literackiego inaczej Bractwa Marii. Skupiało ono bogatych mieszczan potrafiących czytać, co w tamtych czasach nie było umiejętnością zbytnio rozpowszechnioną. Bractwo miało znaczny majątek pochodzący z legatów, dzierżawiony w pewnym okresie przez Wciślińskich, którzy byli członkami Bractwa Literackiego. 

Kilkakrotnie miasto trawiły pożary. Drewniana zabudowa ułatwiała rozprzestrzenianie się ognia. Największe spustoszenia poczyniły pożary w latach 1650 i 1756. Spłonęła wtedy większość zabudowań w rynku. Nie wiadomo, czy już wtedy mieli tam swój dom Wciślińscy.

Najważniejsze wydarzenia insurekcji kościuszkowskiej działy się na ziemi proszowickiej. Pobliska Koniusza była miejscem koncentracji wojsk powstańczych. Bitwa pod niedalekimi Racławicami rozsławiła imię Bartosza Głowackiego. Mieszkańcy Proszowic ponosili znaczne koszty początkowo na skutek grabieży wojsk rosyjskich, a później również pruskich.

Od 1795 Proszowice wchodziły w skład zaboru rosyjskiego. W roku 1809 Proszowice dostają się pod administrację austriacką i po 6 latach Księstwa Warszawskiego zostają włączone w granice Królestwa Kongresowego. Spis ludności w 1827 roku wykazał 1027 mieszkańców i 154 domy. Mieszkańcy Proszowic biorą czynny udział w powstaniu styczniowym 1863 roku. Jednym z nich był Piotr Wciśliński. Dekret powstańczego Rządu Narodowego nadaje uczestnikom powstania ziemię. Jest prawdopodobne, że z tego nadania pochodzi część ziemi należącej do Wciślińskich (Wciśleńskich). Od 1864 roku, Proszowice znalazły się w granicach Kraju Nadwiślańskiego, aż do odzyskania niepodległości w 1918 roku. Mieszkańcy Proszowic brali aktywny udział we wszystkich ruchach wyzwoleńczych. Wspólna mogiła poległych żołnierzy Księstwa Warszawskiego i powstań listopadowego i styczniowego nazwana została przez proszowian „Białym Krzyżem”[16]. W latach 50-tych XX wieku została ona bezmyślnie zniszczona.

Najznakomitszy piewca Ziemi Proszowskiej L.H. Morstin (Morsztyn) tak pisał o niej „...To kolebka wielkiej, wspaniałej naszej kultury.....Lud Ziemi Proszowskiej jest ludem, który ma wdzięk swojej macierzy. Dzięki urodzajności gleby nie zaznał on nigdy nędzy, jest więc pełen humopru i fantazji...”.

 

Wciślińscy z Proszowic

 

Pierwsza wzmianka o Wciślińskich[17] zamieszkujących Proszowice dotyczy Wojciecha, który w Roku Pańskim 1780 pełnił w Proszowicach odpowiedzialne funkcje ławnika Rady Miejskiej i poborcy hiberny[18]. Prawdopodobnie urodził się więc w latach 1740..50.

Pora na hipotezę, o której wspomniałem na stronie 6:

Przypadkowo zwrócił moją uwagę fakt, że w rejestrze pogłównego[19] pobieranego w 1769 roku za dwie osoby przeliczeniowe od mieszkańców ul. Świętego Rafała (dzisiejsza?) pod numerem 16 figuruje Wojciech Wcisło. Jest, moim zdaniem, wielce prawdopodobne, że jest to ten sam Wojciech o którym wspomniałem powyżej i że w ten sposób uchwycono, być może, moment zmiany nazwiska i następni Wcisło byli już Wciślińskimi. Nie kłóci się to z moją wersją pochodzenia nazwiska, zgadza się z faktem, że właśnie w tym okresie kształtowały się polskie nazwiska i spostrzeżeniem, że nazwisko Wcisło nie pojawia się później w Proszowicach w dostępnych mi źródłach. Informacja o Wcislińskim głosującym na J.K.Wiśniowieckiego mocno osłabiła moją wiarę w tę hipotezę. Ale pozostawiam ją w niniejszym materiale do dalszych moich, lub mych następców, dociekań.

Najczęściej pojawiającymi się nazwiskami mieszkańców Proszowic w XVIII – wiecznych dokumentach są: Łakomscy, Wciślińscy, Biechońscy i Sikorscy. Wszystkie te rodziny łączą z Wciślińskimi bliskie więzy krwi. To też są nasi przodkowie, genetycznie w tym samym stopniu co Wciślińscy. Fakt ten uprzytomniłem sobie w pełni rysując drzewo genealogiczne rodziny. Przecież tylko tradycji zawdzięczamy, że nosimy nazwisko ojca. Istnieją kultury, w których nazwisko dziedziczy się na przykład po matce. Tam bylibyśmy Sikorskimi, Łakomskimi lub Biechońskimi. Warto o tym pamiętać i warto wiedzieć coś również o tych familiach.

Wracając do Wojciecha Wciślińskiego wiemy nawet o tym, że zatrudniał on czworo służby, tyle samo osób służyło u Franciszka Biechońskiego, a  Jan Sikorski miał ich troje. Byli to wtedy najbogatsi mieszkańcy miasta – patrycjusze, którzy, jak zobaczymy dalej, „wymieniali się” najwyższymi urzędami miejskimi.

Synami Wojciecha byli: Andrzej, Stanisław i Szczepan. Żyli w wyjątkowym czasie. Nadchodził czas zaborów, walczono o niepodległość. Nie bez powodu na Rynku proszowickim stoi dzisiaj pomnik Naczelnika Tadeusza Kościuszko.

Bowiem dwudziestu pięciu dzielnych, młodych proszowian wzięło w 1794 roku udział w bitwie pod leżącymi niedaleko na północ od Proszowic Racławicami. Aż dwóch z nich nosiło nazwisko Wciśliński[20]. Byli to liczący wówczas 21...25 lat Szczepan i 26-letni Stanisław. Walczyli tam również 21...24 – letni Antoni i 25 – letni Jakub Sikorscy. Stanisława źródła wymieniają również pod nazwiskiem Cieśliński, kolejny raz mamy więc potwierdzenie tezy, o której była mowa powyżej.

Spośród synów Wojciecha nas najbardziej interesuje Stanisław urodzony w 1768 roku – dziadek Piotra. Właśnie jego dotyczy pierwsza wzmianka o domu rodzinnym znajdująca się w archiwach pod datą 1802 roku, gdzie zapisano, że plac pod budynek w Rynku Stanisława i Marcjanny Wciślińskich miał długości 80 łokci i szerokości 15 łokci (1 łokieć = 0,576 m). Była to jedna z największych działek na rynku. Nie jest jeszcze ustalone, od kiedy Wciślińscy są właścicielami placu i domu w Rynku.

Żoną Stanisława była Marcjanna z domu Czańska. O jej rodzicach Franciszku i Barbarze wiemy tylko, że dzierżawili błonie zwane Świnia Krzywda za czynsz roczny 60 złotych.

Natomiast Stanisław wraz z bratem Andrzejem dzierżawili półtora łana ziemi jako członkowie Bractwa Literackiego. Bractwo to gromadziło zamożnych, umiejących czytać i pisać obywateli. Półtora łana to dzisiejsze 40 ha, a więc bardzo dużo, jak na owe czasy.

 

 

 

Rynek z domem Wciślińskich (czwarty od lewej) około 1920 r.

 

 

Powyższe zdjęcie wykonano około 1920 roku, ale tak samo prawdopodobnie wyglądały pierzeje rynku sto kilkadziesiąt lat wcześniej. Dom naszych przodków to ten czwarty od lewej. Mieszkało w nim wiele pokoleń naszej rodziny począwszy co najmniej od Stanisława. Jak większość zabudowań w tym okresie był drewniany..W trzy lata później Stefan postawił na jego miejscu jeden z pierwszych na rynku domów murowanych.

Tak jak i inne typowe dla zabudowy końca XVIII wieku domy na rynku miał on wejście od rynku i duży ogród na zapleczu. Wejście prowadziło do sieni, z której wiodły drzwi do izb i do ogrodu. Dom Wciślińskich na zachodniej pierzei rynku zachował do dzisiaj ten układ na parterze. Ulica odchodząca od rynku na zachód to początkowo Piekarska, później Wrocławska, a dzisiaj Kościuszki

Znam dotychczas tylko jednego potomka Stanisława. Jest nim Maycher (Majcher) czyli Melchior, który urodził się w roku 1815 – pewnie 6 stycznia (?). Proszowice od kilku lat stanowiły część zaboru austriackiego i stad zapewne wzięło się jego imie. Melchior pojął za żonę Elżbietę z bardzo zacnej proszowickiej rodziny Biechońskich. Ojcem Elżbiety, a więc dziadkiem Piotra Wciślińskiego był Antoni Biechoński. Ojcem zaś Antoniego był Franciszek, który po Wojciechu Wciślińskim został poborcą hiberny, a później rajcą i wielokrotnie w latach 1783...1796 burmistrzem miasta. Biechońscy, wspólnie z Sikorskimi, Ćwikleńskimi i Łakomskimi zainwestowali w 1822 roku dużą jak na owe czasy sumę 6 139 zł[21] w budowę rzeźni i jatek na rynku. Wszystkie te rodziny są z Wciślińskimi spokrewnione. Rówieśnik Melchiora Wcislińskiego - Maciej Sikorski, którego piękny pomnik nagrobny jeszcze do niedawna można było podziwiać na cmentarzu parafialnym, był teściem syna Melchiora – Piotra.  Sikorscy to również wielce zasłużona dla miasta rodzina. Wielu Sikorskich pełniło najwyższe urzędy miejskie. Burmistrzem i wielokrotnym rajcą był w latach 1726...30 Wojciech. Jan, prawdopodobnie dziadek Macieja, pełnił również funkcję poborcy hiberny w 1785 roku. Brat Macieja Antoni postawił pierwszy murowany dom w Proszowicach w 1847 roku. Był aptekarzem, zorganizował w mieście szpital choleryczny.

 

Potomkowie Piotra, czyli Wciślińscy z Piotra

 

 

Piotr Wciśliński w 1905 roku

 

Piotr Wciśliński (vel Wciśleński) był synem, najpewniej nie jedynym, Melchiora Wciślińskiego urodzonego 5 stycznia 1815 roku i Elżbiety Biechońskiej[22] urodzonej 4 listopada 1816 roku. Imię Maycher, które występuje w księgach parafialnych, to zapewne „pozostałość” po okresie zaboru austriackiego. Dziadkami i Babciami Piotra byli:

-                       „po mieczu” Stanisław Wciśliński – powstaniec kościuszkowski - ur. 1768 i Marcjanna z domu Czaińska (Czańska) ur. 1764,

-                       „po kądzieli” Antoni Biechoński ur. 1779 oraz Józefa Nepomucena z domu Kienicz ur. 1786.

 Piotr urodził się 27 lipca 1842 roku. Brał czynny udział w powstaniu styczniowym 1863 roku. Był wachmistrzem kawalerii w oddziałach generała Mariana Langiewicza. Jego oryginalny powrót z walk pozostał w przekazie rodzinnym. Piotr mianowicie, spiesząc konno do domu na rynku proszowickim, nie zsiadł z rumaka przed wejściem, "jeno wskoczył na nim przez otwarte okno prosto do komnaty na parterze". Piotr zmarł w 1914 roku i został pochowany w okazałym, wykonanym z różowego piaskowca grobie rodzinnym na cmentarzu parafialnym w Proszowicach. Jego żona Maria z domu Sikorska zmarła w 7 lat później.

 

 

 

Grób rodzinny w Proszowicach po przebudowie

 

Zostawili pięciu synów. Synowie to od najstarszego: Stanisław, Antoni, Józef, Andrzej i Stefan. Już tylko za to należy się Piotrowi wyjątkowe miejsce w kronikach rodzinnych.

 

         

 

Bracia Wcislińscy ok. 1915 r. (od lewej Andrzej, Stanisław, Stefan i Józef. Brak Antoniego)

 

Prawdopodobnie było tak, że w położonych wówczas na peryferiach imperium rosyjskiego Proszowicach synowie Piotra nie mogli znaleźć dla siebie miejsca. Wyruszyli do stolicy, podobnie jak kiedyś, być może, zrobili inni Wciślińscy przenosząc się do województwa sandomierskiego, o czym będzie mowa poniżej.

Początkowo bracia zamieszkali w Warszawie na ulicy Złotej. Kiedy zmarł Piotr Stefan wrócił do Proszowic, a jego bracia pozostali w Warszawie i osiedli w południowej części miasta na terenach dzisiejszego Służewca, gdzie za pieniądze uzyskane z prowadzenia zakładów i sklepów mięsnych, których mieli kilka, nabywali działki i domy w rejonie ul. Wiktorskiej (Antoni), Madalińskiego 22 (Józef) i na Służewcu (Stanisław i Andrzej). Powiodło im się, bo jak opowiadała Zofia, córka Stefana: „z Warszawy przywiózł Stefan dukatowe złoto i inne kosztowności”. Pozwoliło to Stefanowi na zakup kolejnych proszowickich gruntów, nabycie cegielni, późniejszą rozbudowę rodzinnego domu i budowę kamienicy.

Najstarszy Stanisław zamieszkał później na rogu Zakrzewskiej i Chełmskiej. Miał tam sklep drogeryjny. Stanisław dał początek licznym liniom Wciślińskich, do dzisiaj zamieszkujących w Piasecznie, Dąbrówce, Lesznowoli i Tarczynie. Nie przeżył okupacji. Zmarł w październiku 1939 roku w Warszawie. Dostał zawału po tym jak Niemcy zbombardowali jego kamienicę. Pochowany został na cmentarzu czerniakowskim. Jego żona z dziećmi przenieśli się do Piaseczna, gdzie zamieszkali w domu Rowińskich przy ulicy Warszawskiej, który istnieje do dzisiaj. W domu tym mieszkała Stanisława Wciślińska, która była żoną Jana Rowińskiego (1897-1980).

Antoni mieszkał na ulicy Puławskiej (37?), miał sklep branży mięsnej na placu Zbawiciela. Ponieważ było stąd blisko do dzielnicy niemieckiej, okupanci dostarczali do sklepu Antoniego cytryny do sprzedaży wyłącznie dla ludności pochodzenia niemieckiego. Jako tak zwane „niepełnowartościowe” otrzymywała je od syna Antoniego Kazimierza cała rodzina.

Józef kupił czteropokojowe mieszkanie na III piętrze kamienicy przy ulicy Marszałkowskiej pod nr 22 (róg Litewskiej), gdzie na parterze miał sklep mięsno-wędliniarski, w którym poznał swoją przyszłą żonę Florentynę z Stańczyków i z którą wziął ślub w 1904 roku w kościele św. Michała na ulicy Puławskiej. Wybudował też dom na ulicy Madalińskiego 22. Była to typowa kamienica budowana z myślą o wynajmie lokali. Jak opowiada mieszkająca tam Krystyna Wcislińska żona Zenona, funkcję administratora pełnił tam brat jej męża Józef. Dom miał trzy piętra i podwórze otoczone przybudówkami. Po okupacji mieszkałem z Rodzicami nieopodal pod nr 51 w domu Dziadków Stańczyków i pamiętam zabawy w ruinach kamienicy Dziadka. Józef kupił też działkę budowlaną (ok. 2000 m.kw.) na parcelowanych właśnie Szopach Niemieckich, stanowiących wtedy część podwarszawskiej wsi Służewiec. Osadę zwano Zagościniec, a działka znalazła się przy później wytyczonej ulicy Pęcherskiej pod nr 35 (dzisiejsza ulica Domaniewska przy Bryły). Tam Józef wybudował stylowy domek i tam rodzina spędzała ciepłe miesiące. Być może właśnie tam pięciu braci Wciślińskich spotykało się przed wyruszeniem na niedzielne przejażdżki powozami do Wilanowa z koszami jedzenia i picia. Słynne były te ich rodzinne wyprawy, o których opowiadała Irena córka Stefana. Wyłaniał się z nich obraz zadowolonych z życia, wesołych, nie stroniących od zabaw ze szczyptą alkoholu młodych ludzi, którym się w życiu powiodło. Każdy przyjeżdżał własnym powozem, a kiedy już pora było wracać do Warszawy rozpoczynali wyścigi, polną jeszcze wtedy drogą. Mimo upływu lat Irena ciągle była pod wrażeniem tych popisów, w których jako dziewczynka brała udział.

 

 

Ganek domu na Zagościńcu w roku 1936 (od lewej Zenon, Jadwiga, Helena, Józef Wcislińscy, na kolanach Leszek s.Jadwigi)

 

Kiedy Stefan powrócił do Proszowic zamieszkał wraz z małżonką – pochodzącą z jednej z najznamienitszych rodzin proszowskich. - Katarzyną z Łakomskich w domu rodzinnym na Rynku pod numerem 24. W 1923 roku dom został gruntownie przebudowany. Do wybudowania nowego domu Stefan użył cegły z cegielni, której był właścicielem. Cegielnia ta położona była na południe od rynku, w pobliżu dzisiejszego cmentarza. Dom do dzisiaj zachował kształt nadany mu przez Stefana.

 

 

Dom Wciślińskich w roku 2002 – drugi od lewej

 

Tak o swoich Dziadkach Katarzynie i Stefanie pisze Sławomira Hajdukiewicz jego wnuczka:

Dziadek mój był w pewnym okresie pierwszym obywatelem Proszowic. Niezwykle pracowitym, mądrym, ambitnym, zamożnym, poważanym, bardzo dużo robiącym na różnych polach. Ja znam to z opowiadań Mojej Mamy, ale i sama wiele pamiętam z czasu mojego dzieciństwa. Duma mnie rozpierała, gdy mój ukochany dziadek zabierał mnie na różne uroczystości i mogłam z nim uczestniczyć, gdzie był ważną osobą. Bardzo lubił dzieci, a ja go ubóstwiałam. Byłam kilka lat jedynym dzieckiem w całej rodzinie. Sama zresztą doświadczałam prestiżu rodziny, jakim się cieszyła. Pozostali wnukowie urodzili się po śmierci mojego dziadka, kiedy to wszystko zaczęło się zmieniać.

Niestety w synach nie miał następców. Szczerze mówiąc, splendor spadał na mojego dziadka także dzięki mojej mamie (Irena Wciślińska), która dorównywała mu ambicjami, doskonale się uczyła, była nagradzana, była Prezeską Stowarzyszenia Młodzieży Katolickiej, grała w miejscowym teatrze amatorskim (zawsze główne role np. w „Karpackich góralach”, „Grubych rybach” itp.), świetnie tańczyła białego mazura i zdobywała nagrody na balach miejscowych, a różne miejscowe osobistości gratulowały dziadkowi córki”.

Stefan wybudował również bardzo dużą, jak na owe czasy, kamienicę (zdjęcie z roku 2002 poniżej). Niestety była już w stanie nie nadającym się do remontu i została zburzona.

 

 

 

Dzisiejszy wygląd kamienicy Stefana (wyburzona w 2003 roku).

 

O najmłodszym Andrzeju wiem niewiele. Bywał często u swego brata Józefa na Zagościńcu, skąd pamiętam go jako przystojnego, wesołego, niewysokiego mężczyznę.

 

Wciślińscy nie z Piotra

 

Policzyłem, że znam osobiście około 40 osób noszących nazwisko Wciśliński(a). Wszyscy oni byli potomkami Piotra syna Melchiora, ich współmałżonkami lub dziećmi. Biorąc pod uwagę, że według profesora Rymuta z UJ  żyło w Polsce w 2002 roku 70 osób o nazwisku Wciśliński(a), nie ulega wątpliwości, że poza „Piotrową” istnieją inne gałęzie rodu, niekoniecznie związane z Proszowicami, lub takie, których przodkowie opuścili to miasto lub do niego przybyli. Byłoby niezmiernie interesujące móc kiedyś połączyć te gałęzie do wspólnego pnia.

 

Pierwszym śladem prowadzącym do innych, nie Piotrowych, gałęzi rodu była zdobyta przeze mnie informacja, że w latach od 1785 do 1820 proboszczem parafii w Wysokiej Łańcuckiej a od 1805 do 1820  parafii w Lipinkach w powiecie Gorlickim w województwie małopolskim był  Michał Franciszek Wciśliński. Jest on pochowany na tamtejszym cmentarzu, a wzmianka o tym znajduje się na stronie internetowej parafii.. Zgaduję, że mógłby on być synem jednego z naszych dzielnych kościuszkowców - braci Stanisława. Być może potwierdzi to moja wizyta u obecnego proboszcza parafii w Lipinkach księdza proboszcza Wacława Śliwy. Lipinki to słynna parafia. Sanktuarium Cudownej Matki Boskiej Lipińskiej znane jest szeroko. Słynąca łaskami Figura Matki Bożej znajduje się obecnie już w trzecim kościele. Pierwszy - drewniany pod wezwaniem Świętego Marcina stał pośrodku wsi już za czasów Długosza. Dziś w tym miejscu stoi kapliczka zbudowana z kamieni pochodzących z fundamentów tamtej świątyni. Drugi kościół, murowany, powstał dzięki fundacji właściciela wsi hrabiego Jana Wielopolskiego w 1624r. Był on pod wezwaniem Matki Boskiej Wniebowziętej. Do dziś stojący wybudował w latach 1780-83 ówczesny właściciel Lipinek hrabia Andrzej Ewaryst Kuropatnicki.

Wzmianka najwcześniejsza pojawia się w Bibliografii Estraichera i dotyczy Marcina Floriana (Martini Floriani) Wciślińskiego, obywatela, poety. Jego wiersz polski znalazł się w dziele Jean Jacques Bourchard "Monumentum Romanum" wydanym w Peires w roku 1638, a więc autor urodził się zapewne w początkach XVII wieku,

To na dzisiaj najdawniejsza odnaleziona przeze mnie informacja o osobie noszącej nazwisko Wciśliński. 

Kolejny ślad to, wymieniana już, zawarta w herbarzu Paprockiego informacja o udziale Wciślińskiego z województwa sandomierskiego w elekcji Korybuta Wiśniowieckiego na polach Woli w Warszawie w 1669 roku.

W wydanym w 1964 roku Słowniku Muzyków Polskich jest wzmianka o żyjącym w 1740 roku Wawrzyńcu Wciślińskim - organiście, oboiście i fagociście.

Plebanem w Łękach w początkach XIX wieku był Marcin Wciśliński. W tym samym okresie Wciśliński wymieniany jest jako kanclerz diecezji wileńskiej.

Innym Wciślińskim „nie z Piotra”, odszukanym dzięki zasobom internetowym, jest Feliks, który w 1830 roku w kościele św. Szczepana w Krakowie zawarł związek małżeński z Marianną Stefanik (nr aktu 1830/49). Mógł on być bratem Melchiora, ojca Piotra.

Dawne sandomierskie vs małopolskie (co było pierwsze?)

I wreszcie pod koniec 2005 roku odnalazłem pierwszego żyjącego Wciślińskiego „nie z Piotra” i być może” nie z linii małopolskiej”. To Robert, którego Rodzice i Babcia mieszkają do dzisiaj w Węgleszynie i Węchadłowie, miejscowościach położonych w promieniu 20 km od Jedrzejowa. Ojciec Roberta to Janusz syn Jana. Natomiast ojciec Jana również. Jan, żyjący na przełomie XIX i XX wieku, a więc w okresie zaborów, figuruje w dokumentach pod nazwiskiem Cieśliński, co kolejny raz potwierdza istnienie wersji nazwiska o których była mowa w rozdziale tego tyczącym. Jego syn Janusz powrócił do nazwiska rodowego. Grób rodzinny tej gałęzi rodu jest na cmentarzu w Węgleszynie. Jan miał też drugiego syna, żyjącego również w Węgleszynie.

W Jasieńcu, leżącym 11 km od Szczekocin), żył w latach 1901 - 1993 Stanisław Wciśliński wywieziony przez Niemców na roboty w Bergbau-Bochum w 1940 roku, gdzie pracował w przemyśle i skąd powrócił do Polski w roku 1941. Rodzicami Stanisława byli Antoni i Józefa (www.straty.pl).

 

WGLESZ~1

Grób Wciślińskich vel Cieślińskich w Węgleszynie

 

W Dąbrowie Górniczej mieszkał żyjący w latach 1908 - 1963 Michał Wciśliński. Jego żoną była Zofia. Był właścicielem zakładu stolarskiego. Michał miał co najmniej dwóch synów. Jednym z nich był Jan (1937-2005). Córkami Jana są zamieszkałe w Będzinie Elżbieta i Zofia. Nieopodal w Będzinie mieszka Andrzej z synem Tomaszem.

Inna gałąź rodziny zamieszkiwała w Tenczynku na zachód od Krakowa. Byli to Stanisław urodzony w połowie XIX wieku i Juliana wymieniana w źródłach jako Wciślina (!). Oboje figurują w Księdze Wpisowej Tenczyńskiego Bractwa Przenajświętszej Trójcy w roku 1884. Stanisław zawarł związek małżeński z Franciszką Strzelecka.

Powyższe informacje każą zastanowić się na tym co było najpierw : małopolska czy sandomierskie? Która z wersji pochodzenie rodu jest na chwilę obecną najbliższa prawdy?

Wróćmy do tabeli i mapy obrazującej rozmieszczenie osób noszących nazwisko Wciśliński. Około połowy z nich zamieszkuje województwa małopolskie i mazowieckie – to potomkowie Piotra z Proszowic, pozostali wywodzą się z linii rodowej, którą nazywam śląską, chociaż tereny te obecnie w województwie śląskim, do końca XVIII wieku wchodziły w skład ówczesnego województwa sandomierskiego. Przypomnę, że nasz imiennik elektor króla Korybuta również reprezentował to województwo. W księgach kościelnych parafii w Rokitnie zachowało się szereg wpisów dotyczących sakramentów przyjmowanych przez Wciślińskich zamieszkujących parafię Rokitno i takie miejscowości jak Czeladź, Szczekociny, Irządze.

I tak:

Urodzenia:

Jan Wciśliński, 1771, Rokitno, żona Katarzyna Janicka

Franciszek Wciśliński s. Jana, 1803, Rokitno

Józef Wciśliński s. Jana, 1806, Rokitno

Bartłomiej Wciśliński s. Jana, 1809, Rokitno

Jan Wciśliński, s. Józefa,1833

Stanisław Wciśliński, s. Józefa, 1835

Antoni Wciślinski, s. Józefa, 1841

Śluby:

          Stanisław Wciśliński + Katarzyna Zalazionka, 1714, Szczekociny

Bartłomiej Wciśliński + Regina Gierczycka, 1721, Szczekociny

Aleksander Wciśliński + Maria Jokiel, 1870, Czeladź

 

Z drugiej strony w Proszowicach mamy (zeszmulowiznyibrodna.blox.pl);

Regestr Ludności Chrześcijan w Parafii Proszowskiey w Województwie Krakowskim Powiecie Proszowskim Leżącey spisany w Miesiącu Grudniu Roku Pan. 1791 przez X. Franciszka Adamskiego Kommendarza Kościoła Farnego Proszowickiego Religii Katolickiey Rzymskiey, w opracowaniu stefelka.

Woyciech Wciśliński - rodzina i domostwo w 1791r.

·        Woyciech Wciśliński, ur. 1747r.

·        Agnieszka Wciślińska, żona, ur. 1746r. 

·        Szczepan Wciśliński, syn, ur. 1772r. 

·        Stanisław Wciśliński, syn, ur. 1774r. 

·        Zofia Wciślińska, córka, ur. 1782r. 

·        Salomea Wciślińska, córka*, ur. 1786r. 

·        Piotr, parobek, ur. 1781r.

·        Franciszek, służący, ur. 1780r. 

·        Tekla, służąca, ur. 1775r. 

·        Jadwiga, służąca, ur. 1776r. 

Archiwum Narodowe w Krakowie, dostęp w dn. 31.07.2014r.

 

 

 

 

 

DO OPRACOWANIA:

 

Potomkowie Józefa syna Piotra

 

 

II Wojna Światowa - straty

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

"Kiedym został szlachcicem? Sam Bóg to pamięta!
Niechaj Moskal w las idzie pytać się dębiny,
Kto jej dał patent rosnąć nad wszystkie krzewiny."

 

 

Informacja przepisana jest z Polskiej Encyklopedi Szlacheckiej, t. XI, s.

99.

Ale powołuje się prace Dunin-Borkowskiego. Mam tego autora tylko Spis

nazwisk szlachty polskiej . Na wszelki wypadek sprawdziłem i tam jednak jest

Wciślicki, ale rok 1584 i herb Junosza, na Rusi. Zapewne więc chodzi o inny

ród. Ale wątek  się urywa.

A nazwisko rzeczywiście rzadkie, w całej Polsce jest 70 osób.

A Wciślickich to w ogóle dziś w Polsce nie ma!

Gdyby miał Pan jakieś dowody na potwierdzenie szlachectwa swego rodu to

byłbym wdzięczny za ich udostępnienie.

Z poważaniem

Tadeusz Gajl

 

 

Wacław Potocki „Poczet herbów szlachty Korony Polskiey y Wielkiego Xięstwa Litewskiego...”; Kraków 1694; str. 102. Jako herbowni herbu Junosza Baran wymienieni są Cieślińscy i Wciśliccy.

 

 

Ryxowie Szylling Glowacki Kazimierz Pogorzelski w Powstaniu Warszawskim



[1] „Proszowice – Zarys dziejów do 1939 roku ” red. prof. Feliks Kiryk, wyd.Secesja, Kraków 2000

[2] Ziemia Proszowska” – Henryk Pomykalski; Proszowice 1995

[3] Stefan Wciśliński 1914 - 1993

[4] Badania „ Towarzystwa Pro Archivo ” Kraków ul. Św. Krzyża 17

[5] „ Spis nazwisk szlachty polskiej „ Jerzy Sewer hr. Dunin - Borkowski, Lwów 1887

[6] Jak wyżej

[7] „Piaseczno – miasto królewskie” – Tadeusz Żmudziński, reprint wydania z 1933 roku.

[8] Jak pisze jednak Ornatowski:” Słynne dzieło Waleriana Nakandy Trepki  "Liber generationis plebanorum" (zwane też "Liber chamorum") okazało się dziełem kłamliwym. Praca która w założeniu miała oczyścić środowisko szlachty z uzurpatorów w rzeczywistości jest zbiorem niezweryfikowanych pomówień. Trepka objeżdżając szlachtę zbierał opinie o sąsiadach, którzy wykorzystywali Trepkę do walki z sąsiadami-szlachcicami.”

 

[9] Zgodnie z podziałem administracyjnym sprzed 1998 roku.

[10] Kapitan - dowódca grupy ścigaczy walczących pod polską banderą u boku Royal Navy podczas II Wojny Światowej. Prawdopodobnie nie wrócił do Polski.

[11] Wydane również na CD.

[12] Encyklopedia Internetowa Wiem

[13] wydane w 1963 roku

[14] Kasper Niesiecki „ Herbarz Polski”, wyd. 1839

[15] Jerzy Sewer hr. Dunin – Borkowski “Spis nazwisk szlachty polskiej”, Lwów 1887

[16] przy skrzyżowaniu drogi wiodącej do Łaganowic i torów kolejowych.

[17] Patrz przypis 1

[18] Podatek płacony przez szlachtę i duchowieństwo przeznaczony na utrzymanie wojsk na leżach zimowych.

[19] Podatek powszechny, dzisiejszy PIT.

[20] Patrz przypis 2

[21] przykładowe ceny z tego okresu: dniówka robotnika 6 gr, wycena spalonych domów 400...600 zł

[22] Ulica Jerzego Biechońskiego znajduje się w pobliżu rynku proszowickiego.